Problem z Social Mediami leży w ich społecznej części, w której to wszyscy traktujemy siebie wzajemnie jak przyjaciół. Niektórzy biorą to bardzo poważnie i udostępniają niemalże wszystko i wszystkim – w tym ludziom, których to średnio interesuje. Tak długo jak autor jest świadom swoich działań i konsekwencji lub po prostu czerpie z tego przyjemność – jest OK. Problem występuje jednak często po drugiej stronie, ponieważ nie każdy jest zainteresowany szczegółami z życia innych, poglądami politycznymi lub religijnymi, czy innymi rzeczami, którzy znajomi dosyć aktywnie udostępniają. Dlaczego więc ludzie pozwalają na to, aby te wszystkie niechciane treści do nich docierały? Odpowiedzią jest przyjaźń.

Nie myl znajomości z obserwowaniem

Za każdym razem kiedy dodajemy kogoś do znajomych na Facebook’u, obserwujemy kogoś na Twitterze lub łączymy się z kimś na LinkedIn, zaczynamy otrzymywać aktualizacje od tej osoby. Tym samym pozwalamy, aby inni ludzie wpływali na rodzaj treści jakie konsumujemy i to bez większego zastanowienia co do ich jakości. Wszystkie te posty to kolejny strumień informacji do przetworzenia, ale można sobie z nim poradzić w dość prosty sposób. Aby nie zwariować w tym społecznościowym świecie trzymam się jednej prostej zasady, która po angielsku brzmi: following does not mean friendship, co można tłumaczyć jako obserwowanie nie oznacza jednocześnie przyjaźni.

Otóż to. Obserwowanie kogoś nie oznacza od razu przyjaźni (często też znajomości). Obserwacja (ang. observing, following) oznacza, że widzimy wszelkie aktualizacje od osoby, którą obserwujemy. Przyjaźń z kolei jest czymś głębszym, czego nawet nie będę próbować definiować. Istnieje ona poza mediami społecznościowymi.

Pozwól, że podam prosty przykład.

  • Możesz nie być moim przyjacielem ani znajomym, ale obserwuje Cię, ponieważ publikujesz wartościowe treści, które mi się podobają.

  • Możesz być moim przyjacielem lub znajomym, ale nie obserwuje Cię, ponieważ to co publikujesz nie pasuje się do moich obecnych zainteresowań.

Jeżeli jesteś moim znajomym i Cię nie obserwuje, nie oznacza to, że Cię nie lubię. Z drugiej strony, jeżeli ledwie mnie kojarzysz (i vice versa) ale Cię obserwuje, nie oznacza to, że od razu jesteśmy przyjaciółmi – po prostu podobają mi się treści, które udostępniasz.

Bądź wybiórczy

Możliwość wybierania czyje treści do nas docierają jest w zasięgu naszych rąk. Mimo tego, ludzie niezbyt chętnie przestają obserwować swoich znajomych. Przyczyną może być FOMO1 (lęk przed tym, że coś nas ominie), lub po prostu dlatego, że jest to emocjonalnie trudne. Kiedy tylko zdasz sobie sprawę, że obserwowanie nie oznacza jednocześnie przyjaźni, będzie Ci dużo łatwiej poradzić sobie z tą rzekomą stratą.

Bycie wybiórczym w stosunku do informacji które odbierasz, jest o wiele bardziej istotne niż myślisz. Po pierwsze, ludzie produkują więcej treści niż kiedykolwiek każdy z nas zdoła skonsumować, dlatego też istotne jest, aby mądrze wybierać przy czym spędzamy czas. Po drugie, wszystko co czytasz, słuchasz, oglądasz, każdy news czy status od osoby, którą obserwujesz, ma na Ciebie wpływ. Te rzeczy kształtują Twoje zrozumienie i wyobrażenie o świecie. Jak być szczęśliwym czytając ciągle o klęskach, śmierci, zmianach klimatu, lub innych przygnębiających rzeczach? Jak pozostać produktywnym, jeżeli ciągle napotykasz przeróżne memy, gify lub filmiki, które każdy udostępnia i podaje dalej?

Na Twitterze obserwuje ludzi, którzy publikują treści wzbogacające moje myślenie i moją wiedzę – rzeczy, które mocno we mnie rezonują. Jest to całkiem normalne, że czasami przestaje obserwować konta, które nie wnoszą już dłużej nic więcej do mojego życia. Zainteresowania zmieniają się z czasem, a tym samym ludzie, których obserwujesz.

Na Facebook’u – medium, którego używam sporadycznie – przestałem obserwować praktycznie wszystkich znajomych, za wyjątkiem kilku przyjaciół i członków rodziny. Wciąż mam kontakt z ludźmi, których znam, ale i tutaj kieruje się zasadą, że obserwowanie nie jest tym samym co znajomość czy przyjaźń.

LinkedIn jest trochę bardziej problematyczny. Promuje się on jako biznesowa sieć społecznościowa, jednak dla mnie działa to trochę jak strona z ogłoszeniami o pracę z wbudowanym komunikatorem. Być może zmieni się to, kiedy przestane obserwować ludzi z mojej sieci kontaktów, których nawet nie znam (głównie rekruterzy).

Masz moc wyboru. Używaj jej. Twoi znajomi zrozumieją, a większość i tak nie zauważy zmiany.

Okładka wpisu dzięki Jehyun Sung z Unsplash


  1. ang: Fear Of Missing Out ↩︎